Zalany notebook – reanimacja

Notebooki są tak powszechne i funkcjonalne, że powoli zaczynamy je traktować jak przedłużenie własnej ręki. Albo najlepszego kompana, który towarzyszy nam 24 godziny na dobę. Tym samym, notebooki zabieramy w podróż, do pracy, na uczelnię i – co najgorsze – na wspólny obiad.

Niestety, notebooki nie jadają. Ba! Notebooki także nie pijają. Niestety, ich użytkownicy lubią kawę, herbatę czy napoje gazowane, które często spożywają w towarzystwie aktywnego, otwartego notebooka. A to pewny przepis na awarię z zalaniem klawiatury w roli głównej.

Zalanie notebooka, chociaż wielu z nas wydawać by się mogło największym objawem roztargnienia – to najczęstsza usterka, jakiej notebooki ulegają. Jeśli już się zdarzy, a zdarzyć się może każdemu, nie panikujmy! Tylko zimna krew i zdrowy rozsądek mogą uratować nas, nasze portfele i nasze notebooki.

Przede wszystkim, kiedy już dojdzie do zalania – należy notebook czy netbook odłączyć od prądu i wyjąć jego baterię. Następnie, należy otwarty komputer położyć ekranem do ziemi – tak, żeby siłami grawitacji kropelki cieczy wyleciały z jego środka. Następnie, po kilku godzinach – notebook w podobnej pozycji należy położyć w okolicy średnio nagrzanego źródła rozproszonego ciepła (grzejnik, kaloryfer, piec) i pozostawić go tam na 24 godziny.

Jeśli po dobie poświęconej reanimacji uda nam się notebooka szczęśliwie uruchomić – dobra nasza, tym razem nic się nie stało. Jeśli będziemy jednak mieli mniej szczęścia – zabierzmy wypadkową maszynę do serwisu i zaufajmy w umiejętności technika. Spokojnie, sprawny, doświadczony fachowiec z niejednym zalaniem już sobie poradził.